środa, 25 lutego 2015

Rozdział 6 #

Muzyka : https://www.youtube.com/watch?v=FOjdXSrtUxA
Komentarze kochani, komentarze !!! Plissss no musze wiedzieć czy warto to pisać ;)

Ellie Pov
Wbiegłam do tego szpitala jak opętana ! Gdy Ashton powiedział, że został 2 razy postrzelony w ramię przypomniał mi się mój dziadek, który właśnie tak zmarł mimo szybkiej reakcji lekarzy.
No, ale w sumie dziadek miał już swoje lata. Zginął na wojnie w Afganistanie 10 lat temu.
Miałam same szare scenariusze w głowie. A co jeśli jego stan się pogorszył albo zapadł w śpiączkę.
To chyba normalne, że się o niego martwię, prawda ?

***
Gdy wpadłam na pierwszego lepszego lekarza zaczęłam wrzeszczeć aby mi powiedział gdzie jest Ashton. Od razu pokazał mi drzwi na końcu korytarza, w które o mało co nie przywaliłam, bo tak tam zapierniczałam !
- Ellie ? Jezu ty na serio mówiłaś, że przyjedziesz ! - powiedział zestresowany Ashton
- Dobra, lekarzom to możesz sobie ściemniać, ale mi masz powiedzieć całą prawdę - pogroziłam mu palcem
- Nie uwierzysz mi - palnął
- A może jednak warto spróbować, co ?
- Zapytaj się swojego chłoptasia - powiedział po czym prychnął
- Ale czekaj chwilę... Co on ma z tym wspólnego ? - zapytałam zaskoczona
- On ? Więcej niż myślisz
- Co i może on Cię jeszcze postrzelił w to ramię ? - prychnęłam tym razem ja
Nie wierze mu. On kłamie, mój James nie byłby taki głupi. Chyba...
- No widzisz mówiłem, że mi nie uwierzysz
- Bo to jest niemożliwe, bo co on tak sobie w tym sklepie wystawił spluwę do Ciebie i strzelił.              Szczerze to wątpie



- Bo to nie było w sklepie
- A gdzie ?
- Koło twojego apartamentowca
- Co ?!
- No tak.
- Ale jak, gdzie, co ? - pytałam nie dowierzając
- Chciałem iść do Ciebie, bo miałem ważną sprawę, no ale oczywiście po drodze spotkałem Jamesika który zaczął mnie wyzywać no to też mu odpyskowałem
- Jak ?
- Dostał w mordę
- Jezu ! A potem wypadki i strzelaniny w mieście !
- Ale mu walnąłem tylko raz, jak zobaczyłem, że wyciągnął spluwę to go przeprosiłem
- O boże. Z wami to tylko problemy - stwierdziłam i dostałam smsa od pana z dworca
On napisał, że ten gościu po niego wrócił ! Muszę tam jechać !
Byłam przerażona.
- Ej Ellie co się stało ?
- Muszę szybko się stąd dostać na dworzec kolejowy
- Ale po co ?
- Bo on zabierze tego psa ! - krzyknęłam wybiegając z sali, słysząc jeszcze jego głośne " Co?! "
Ominęłam moje przyjaciółki, teraz liczyło się tylko to aby psiak był bezpieczny !

***

Byłam tam szybko, ponieważ dworzec był po drugiej stronie ronda.
Pan który sprzedał mi tam bułki czekał na mnie tam
- To ten chłopak - wskazał palcem na wysokiego raczej już dorosłego mężczyznę, który zaczął ciągnąć psa za uszy
- O nie, nikt nie będzie znęcał się nad zwierzętami w mojej obecności - powiedziałam i szybko podbiegłam do tego jebanego katusza !


Miał na sobie kaptur przez co nie widziałam jego twarzy, ale chwilę później pozbawiłam go okrycia na głowie i właśnie wtedy osłupiałam...
Przecież to jest James. Mój kochany i lojalny James znęca się nad biednym psem.
- Jak możesz ?! - darłam się waląc w niego pięściami
- Skarbie ja Ci wszystko wytłumaczę - próbował mnie uspokoić
- Co chcesz tłumaczyć ?! Myślałeś, że ja się nigdy nie dowiem o twoim stosunku do zwierząt ?!
- Zasłużył !
- Za co ?!
- Bo to jest teraz mój pies, a on tu codziennie przychodzi, bo myśli że tam ten wróci - prychnął
- Nie !
- Co nie ?
- To już koniec James
- Koniec czego ?
- Naszego związku. Nie będę z kimś kto znęca się nad niewinnym psem ! - krzyknęłam wściekła
- Nie mówisz poważnie, przecież obiecałaś, że w weekend będziemy się pieprzyć !
Aha czyli tyle by to dla niego znaczyło. O nie kochany !
- Na serio chcesz się pieprzyć ?
- Tak - uśmiechnął się
- To pieprz się sam ! - krzyknęłam po czym go oplułam i uciekłam
Myślał, że co ? Przepieprzy mnie i zostawi ?! O nie, nie dałam mu tej satysfakcji, bo to ja go zostawiłam za nim do czegoś by doszło. To nawet dobrze, przynajmniej wiem jaki jest ten zasrany kutas !

***

Siedziałam zaryczana na pobliskim przystanku autobusowym. Teraz właśnie doszło do mnie, że Ashton mówił prawdę. On jedyny mnie jeszcze nigdy nie okłamał ! Muszę go przeprosić...
Zaczęło padać. No to nieźle ! Cały czas trzymałam twarz w dłoniach, dopóki nie wyczułam czegoś futrzastego obok mnie. Odchyliłam głowę i nie wierzyłam własnym oczom !
- Hej piesku - uśmiechnęłam się lekko, a ten wtulił się we mnie mocno
Kochany... Nie mogłam zrobić nic innego niż także go przytulić.
- Mogę Cię nazywać Hachiko, w skrócie będzie Hachi, chcesz ?
Ten nie odpowiadał tylko coraz mocniej się we mnie wtulał, chociaż nie wiem jak to możliwe.
I tak już mi było gorąco i brakowało tchu. Oj ten Hachi !

Siedziałam z nim jeszcze przez jakieś 2 godziny. Dopiero po północy poszłam z powrotem do szpitala, a Hachi wrócił na swoje miejsce...

***

Było mi głupio. Nie uwierzyłam chłopakowi, który mnie jeszcze nigdy nie okłamał.
- Hej Ash, śpisz ? - zapytałam wchodząc do jego sali
- Nie, chodź
Weszłam i szybko usiadłam na rogu jego łóżka ze smutną miną.
- Co się stało? Widzę, że coś jest nie tak
- Przepraszam
- Ale za co ?
- Za to, że Ci nie uwierzyłam, ze to James w ciebie strzelił
- Przestań. Przecież każdy by tak zrobił na twoim miejscu
- Ashton błagam Cię proszę przestań mi już wmawiać, że nie popełniam błędów



- Każdy popełnia błędy Ellie, ja do dzisiaj niektórych żałuje
- A tego, że byliśmy razem też żałujesz ?
- Ja nie, nie wiem jak ty ?
- Ja też nie
- Na prawdę ?
- Na prawdę - odpowiedziałam przysuwając się bliżej niego
- A jakbyś miała stwierdzić który z nas jest lepszy no wiesz w czym, to ja czy on ?
- Ja z nim nawet nie spałam i nie zamierzam
- Dlaczego ?
- Bo go rzuciłam
- To przez tego psa ?
- Wiedziałeś o nim ?
- No tak
- To dlaczego nic mi nie powiedziałeś ?
- Bo byś mi nie uwierzyła
- No w sumie racja



- Ale powiedz mi szczerze, jak ty wytrzymałaś tyle czasu bez seksu. No bo na twoim miejscu to każdy by już raczej coś z tym zro -
- Zamknij się już Irwin - powiedziałam i go pocałowałam
- Kocham Cię Ashi - wyszeptałam ponownie złączając nasze usta
- Kocham Cię Księżniczko - powiedział tym razem on łącząc nasze usta w namiętnym, lecz uczuciowym pocałunku
Kocham Go. Już się nie waham, wiem to na 100%. Żałuje, że mu niedawno powiedziałam, że nic do niego nie czuję, było to pod wpływem nerwów. Czuję do niego silną chemię i miłość. Kocham go jak nikogo innego na tym szalonym świecie...

_______________________________________________________________________________
Hej!!! Kto się spodziewał ??? Pewnie nikt xD
Taki spojler jakby to to, że Hachi pozostanie z nami na dłużej niż tylko kilka rozdziałów ;D
Cieszymy się jejejejejeje !!! Ellshton powraca !!! Do następnego !!! ;* xx              Łapajcie Hachi'ego !!!








Rozdział 5 #

Ellie Pov
Nie wytrzymywałam już nerwowo...
Nigdy w życiu bym nie pomyślała, że po tych dwóch latach Ashton nadal mnie kocha.
Byłam pewna, że mu już to przeszło, a tu takie zaskoczenie !
***
Przechodząc koło dworca kolejowego zauważyłam psa siedzącego na przeciwko niego.
Przypomniała mi się historia Hachiko. Uwielbiałam oglądać filmy o nim !
A ten pies był normalnie taki sam jak ten w filmie. Też wykończony i nie zadbany po tak długim czasie oczekiwania na swojego pana, ale w sumie przecież nie wiem z jakiego powodu ten zwierzak tu siedzi, więc może nie powinnam go porównywać do legendarnego japońskiego psa który czekał tak prawie 10 lat !


Postanowiłam spytać się kogoś co ten biedny psiak tu robi. Wypatrzyłam jakiegoś gościa, który zaraz przy dworcu sprzedaję ciepłe napoje i jedzenie.
- Dzień Dobry, poproszę bułeczkę
- Proszę bardzo. Nasze bułeczki są najlepsze w całym mieście - uśmiechnął się radośnie około 70 - letni staruszek
- Są przepyszne, a tak ogólnie to mogę zadać panu jedno pytanie ?
- Oczywiście, o co chodzi ?
- Ten pies to już tak długo tu siedzi ?
Uśmiech natychmiast zniknął z jego twarzy.


- Przychodzi tutaj codziennie, a wieczorem odchodzi - wyznał smutno
- Ale dlaczego, czyżby kolejny Hachiko ?
- Całkiem możliwe. Jego dawny właściciel też jeździł pociągami do pracy , ale umarł inaczej niż tamten
- Jak ? - zapytałam zaciekawiona
- Zginął podczas zderzenia się 3 pociągów naraz 2 lata temu, a że on zawsze odprowadzał go tu to czeka jak ten Hachiko
- Niesamowite - odrzekłam zafascynowana
- Ale jest jeszcze druga, smutniejsza część tej historii. Jakieś pół roku po tym wypadku postanowił go ktoś przygarnąć do siebie
- No to chyba dobrze, tak ?
- Gdyby go nie maltretował i głodził to by było dobrze
- Ale dlaczego to robił ?
- Bo on jest jakiś chory chyba, jak można tak traktować zwierzęta !


- Ma pan racje, zły człowiek i tyle. Powinien mieć zakaz posiadania jakichkolwiek żywych istot
Mówiłam prawdę, przecież tacy ludzie tylko rujnują czyjeś życie, a zwierzęta też mają uczucia !
- No  i taką ma historie, aż smutno patrzeć, każdy zawsze da mu coś do zjedzenia, no bo przecież grzech nie dać
- Niech mi pan da jeszcze jedną bułkę - poprosiłam
- Proszę
- Ja pójdę mu ją teraz dać, ale musi mi pan coś obiecać
- A co ?
- Gdy jego teraźniejszy właściciel będzie chciał go stąd zabrać, to od razu pan do mnie dzwoni - podałam mu karteczkę z moim numerem
- Dobrze, chociaż nie wiem czy to coś da
- Oj da ! No to idę do niego. Do zobaczenia - pożegnałam się i podążyłam w stronę " klona legendarnego Hachiko "


Usiadłam koło psiaka. I podsunęłam mu bułkę, którą od razu zjadł. Pewnie wyczuł, że nic mu złego nie zrobię...
- Widzę, że Ci smakuje - uśmiechnęłam się gdy ten lekko zamerdał ogonem
- Szkoda mi Ciebie. Tak się męczysz w tych torturach, że nic dziwnego, że wolisz siedzieć tutaj.
  Jestem Ellie, cześć - wyciągnęłam rękę, a ten od razu podał mi łapę
- No no, umiesz podać łapę, widzę, że musiał Cię twój dawny pan tego nauczyć - zaśmiałam się
- Niestety nie mogę tu teraz z tobą dłużej siedzieć, bo muszę jeszcze iść zapłacić rachunki i kupić karmę dla mojego kotka. No wiesz te co robią miau miau
Moja rozmowa z obcym psem musiała wyglądać bardzo zabawnie, no ale cóż to jest pies i z nim też czasem można sobie pogadać...

***

Do domu wróciłam późnym wieczorem i zamiast spędzić wieczór filmowy z dziewczynami, od razu poszłam padnięta położyć się spać. Jednak tak łatwo nie udało mi się tego uczynić, bo mój telefon zaczął dzwonić. Bałam się, że coś się stało z moim czworonożnym poznanym dzisiaj kolegą, ale to nie ten pan próbował się ze mną skontaktować. To Ashton, a ja już mu powtarzałam, że nie zostawię James'a bo on mnie nadal kocha. Jednak sumienie zaczęło mi podpowiadać, że tym razem o swoich uczuciach mi pierdaczyć nie będzie.
- Halo - odebrałam zaspana
- Jesteś u siebie ? - zapytał poddenerwowany
- Tak
- To nie wychodź z domu do rana
- No ok, ale coś się stało ?
- Nie nic mi nie jest - odpowiedział, a ja w tle rozmowy usłyszałam dźwięki które są charakterystyczne tylko dla jednego miejsca !
- Ashton czy ty jesteś w szpitalu ?!
- No tak, ale co po co się tym interesujesz ? Przecież masz się o kogo innego martwić - prychnął, a potem syknął z bólu
- Interesuje się tobą bo Cię lubię, a James'a w to nie mieszaj ! A więc mów co się stało ?!
- Byłem dzisiaj w H&M i był napad
- Jezus Maria !
- Spokojnie mam tylko 2 postrzały w ramię
- Tylko?! W którym jesteś szpitalu ?
- No w tym niedaleko kolei, a co ?
- Czekaj na mnie zaraz do Ciebie przyjadę ! - krzyknęłam i się rozłączyłam


Ale ja jestem głupia, przecież wiadomo, że z dwoma ranami postrzałowymi daleko nie ucieknie, bo ze szpitala by go nie wypuścili.

***

Pośpiesznie zaczęłam wkładać buty co nie uległo uwadze Bettany i reszcie dziewczyn.
- Ellie, słońce co się stało ? - zapytała Bett
- Ashton został postrzelony podczas napadu na H&M - wyznałam i zaczęłam ryczeć
No niby nic mu nie jest no, ale nie będę udawać, że mi na nim nie zależy.
- Jedziemy! - krzyknęła Diana
Wszystkie pojechałyśmy do szpitala, do którego dotarłyśmy po około 20 minutach.

Byłam przerażona ! Właśnie w takich chwilach żałuję, że powiedziałam mu, że go nie kocham !
Kłamałam... Kocham go bardzo, nawet chyba bardziej już niż James'a. Czy to możliwe, żebym po raz drugi zakochała się w Ashtonie ?

_______________________________________________________________________________
Hej!!! Kto się szczerze takiego czegoś spodziewał??? Pewnie nikt ;P
Lubię mieszać wam w główkach. A propo mieszania w głowach czytelników to jak wczoraj
przeczytałam nowy rozdziął Pułapki to padłam xDD. Jak dobrze, że nie zdążyli tego zrobić.
Zboczuszki wiedzą o czym mówię xD

Kto czyta jeszcze Cienia??? Ujawniać się !!! PS. Na dole fotka Hachiego jakby ktoś nie widział xDD...

Oczywiście do następnego !!! xx