środa, 25 lutego 2015

Rozdział 5 #

Ellie Pov
Nie wytrzymywałam już nerwowo...
Nigdy w życiu bym nie pomyślała, że po tych dwóch latach Ashton nadal mnie kocha.
Byłam pewna, że mu już to przeszło, a tu takie zaskoczenie !
***
Przechodząc koło dworca kolejowego zauważyłam psa siedzącego na przeciwko niego.
Przypomniała mi się historia Hachiko. Uwielbiałam oglądać filmy o nim !
A ten pies był normalnie taki sam jak ten w filmie. Też wykończony i nie zadbany po tak długim czasie oczekiwania na swojego pana, ale w sumie przecież nie wiem z jakiego powodu ten zwierzak tu siedzi, więc może nie powinnam go porównywać do legendarnego japońskiego psa który czekał tak prawie 10 lat !


Postanowiłam spytać się kogoś co ten biedny psiak tu robi. Wypatrzyłam jakiegoś gościa, który zaraz przy dworcu sprzedaję ciepłe napoje i jedzenie.
- Dzień Dobry, poproszę bułeczkę
- Proszę bardzo. Nasze bułeczki są najlepsze w całym mieście - uśmiechnął się radośnie około 70 - letni staruszek
- Są przepyszne, a tak ogólnie to mogę zadać panu jedno pytanie ?
- Oczywiście, o co chodzi ?
- Ten pies to już tak długo tu siedzi ?
Uśmiech natychmiast zniknął z jego twarzy.


- Przychodzi tutaj codziennie, a wieczorem odchodzi - wyznał smutno
- Ale dlaczego, czyżby kolejny Hachiko ?
- Całkiem możliwe. Jego dawny właściciel też jeździł pociągami do pracy , ale umarł inaczej niż tamten
- Jak ? - zapytałam zaciekawiona
- Zginął podczas zderzenia się 3 pociągów naraz 2 lata temu, a że on zawsze odprowadzał go tu to czeka jak ten Hachiko
- Niesamowite - odrzekłam zafascynowana
- Ale jest jeszcze druga, smutniejsza część tej historii. Jakieś pół roku po tym wypadku postanowił go ktoś przygarnąć do siebie
- No to chyba dobrze, tak ?
- Gdyby go nie maltretował i głodził to by było dobrze
- Ale dlaczego to robił ?
- Bo on jest jakiś chory chyba, jak można tak traktować zwierzęta !


- Ma pan racje, zły człowiek i tyle. Powinien mieć zakaz posiadania jakichkolwiek żywych istot
Mówiłam prawdę, przecież tacy ludzie tylko rujnują czyjeś życie, a zwierzęta też mają uczucia !
- No  i taką ma historie, aż smutno patrzeć, każdy zawsze da mu coś do zjedzenia, no bo przecież grzech nie dać
- Niech mi pan da jeszcze jedną bułkę - poprosiłam
- Proszę
- Ja pójdę mu ją teraz dać, ale musi mi pan coś obiecać
- A co ?
- Gdy jego teraźniejszy właściciel będzie chciał go stąd zabrać, to od razu pan do mnie dzwoni - podałam mu karteczkę z moim numerem
- Dobrze, chociaż nie wiem czy to coś da
- Oj da ! No to idę do niego. Do zobaczenia - pożegnałam się i podążyłam w stronę " klona legendarnego Hachiko "


Usiadłam koło psiaka. I podsunęłam mu bułkę, którą od razu zjadł. Pewnie wyczuł, że nic mu złego nie zrobię...
- Widzę, że Ci smakuje - uśmiechnęłam się gdy ten lekko zamerdał ogonem
- Szkoda mi Ciebie. Tak się męczysz w tych torturach, że nic dziwnego, że wolisz siedzieć tutaj.
  Jestem Ellie, cześć - wyciągnęłam rękę, a ten od razu podał mi łapę
- No no, umiesz podać łapę, widzę, że musiał Cię twój dawny pan tego nauczyć - zaśmiałam się
- Niestety nie mogę tu teraz z tobą dłużej siedzieć, bo muszę jeszcze iść zapłacić rachunki i kupić karmę dla mojego kotka. No wiesz te co robią miau miau
Moja rozmowa z obcym psem musiała wyglądać bardzo zabawnie, no ale cóż to jest pies i z nim też czasem można sobie pogadać...

***

Do domu wróciłam późnym wieczorem i zamiast spędzić wieczór filmowy z dziewczynami, od razu poszłam padnięta położyć się spać. Jednak tak łatwo nie udało mi się tego uczynić, bo mój telefon zaczął dzwonić. Bałam się, że coś się stało z moim czworonożnym poznanym dzisiaj kolegą, ale to nie ten pan próbował się ze mną skontaktować. To Ashton, a ja już mu powtarzałam, że nie zostawię James'a bo on mnie nadal kocha. Jednak sumienie zaczęło mi podpowiadać, że tym razem o swoich uczuciach mi pierdaczyć nie będzie.
- Halo - odebrałam zaspana
- Jesteś u siebie ? - zapytał poddenerwowany
- Tak
- To nie wychodź z domu do rana
- No ok, ale coś się stało ?
- Nie nic mi nie jest - odpowiedział, a ja w tle rozmowy usłyszałam dźwięki które są charakterystyczne tylko dla jednego miejsca !
- Ashton czy ty jesteś w szpitalu ?!
- No tak, ale co po co się tym interesujesz ? Przecież masz się o kogo innego martwić - prychnął, a potem syknął z bólu
- Interesuje się tobą bo Cię lubię, a James'a w to nie mieszaj ! A więc mów co się stało ?!
- Byłem dzisiaj w H&M i był napad
- Jezus Maria !
- Spokojnie mam tylko 2 postrzały w ramię
- Tylko?! W którym jesteś szpitalu ?
- No w tym niedaleko kolei, a co ?
- Czekaj na mnie zaraz do Ciebie przyjadę ! - krzyknęłam i się rozłączyłam


Ale ja jestem głupia, przecież wiadomo, że z dwoma ranami postrzałowymi daleko nie ucieknie, bo ze szpitala by go nie wypuścili.

***

Pośpiesznie zaczęłam wkładać buty co nie uległo uwadze Bettany i reszcie dziewczyn.
- Ellie, słońce co się stało ? - zapytała Bett
- Ashton został postrzelony podczas napadu na H&M - wyznałam i zaczęłam ryczeć
No niby nic mu nie jest no, ale nie będę udawać, że mi na nim nie zależy.
- Jedziemy! - krzyknęła Diana
Wszystkie pojechałyśmy do szpitala, do którego dotarłyśmy po około 20 minutach.

Byłam przerażona ! Właśnie w takich chwilach żałuję, że powiedziałam mu, że go nie kocham !
Kłamałam... Kocham go bardzo, nawet chyba bardziej już niż James'a. Czy to możliwe, żebym po raz drugi zakochała się w Ashtonie ?

_______________________________________________________________________________
Hej!!! Kto się szczerze takiego czegoś spodziewał??? Pewnie nikt ;P
Lubię mieszać wam w główkach. A propo mieszania w głowach czytelników to jak wczoraj
przeczytałam nowy rozdziął Pułapki to padłam xDD. Jak dobrze, że nie zdążyli tego zrobić.
Zboczuszki wiedzą o czym mówię xD

Kto czyta jeszcze Cienia??? Ujawniać się !!! PS. Na dole fotka Hachiego jakby ktoś nie widział xDD...

Oczywiście do następnego !!! xx

Brak komentarzy: